Denali, czas odebrać co moje...
- Krzysztof Sabaciński

- 30 lis 2017
- 1 minut(y) czytania

Pamiętam jak dziś, gdy samolot odrywał się od lodowca Kahiltna, czułem niesamowita radość, tak jakbym zmartwychwstał. Cieszyłem się po prostu tym, że żyję. Po tym krótkim okresie cieszenia się słońcem nie przypuszczałem, że ta radość potrwa tak krótko. Niczym Davy Jones z filmu piraci z Karaibów, który wrócił na statek z bólem po zdradzie Kalipso. Ukrył swoje serce w skrzyni i zakopał na Isla Cruces. Tak i ja zostawiłem swoje serce zakopane gdzieś w wiecznej zmarzlinie w obozie pod Denali wierząc, że któregoś dnia wrócę... Fragmencik mojej książki 📷







Komentarze