top of page
Szukaj

Fragment mojej książki...

  • Zdjęcie autora: Krzysztof Sabaciński
    Krzysztof Sabaciński
  • 30 lis 2017
  • 2 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 15 gru 2017


[...] W oddali Matterhorn za nim najwyższy monarcha Mont Blanc oświetlony promieniami słońca, choć my byliśmy jeszcze w cieniu, który padał na nas z Nordenda, trzeciej góry Europy, zmarznięci szliśmy dalej.(...) Na przełęczy zrobiliśmy przerwę, byliśmy gdzieś na 4400 m n.p.m. i właśnie w tym miejscu podjęliśmy decyzję o atakowaniu szczytu. Trudności zaczynały się powyżej przełęczy. Strzelista kilometrowa grań to wyzwanie nie dla każdego. Prowadziłem pierwszy, każdy krok musiał być postawiony starannie, każdy chwyt wymagał pełnej koncentracji. Zmęczeni długą, mozolną drogą przez lodowiec - o godzinie trzynastej pełni radości stanęliśmy na szczycie drugiej góry Europy.

Stojąc na szczycie, uświadomiłem sobie, że warto pokonywać swoje słabości w dążeniu do spełnienia marzeń. Zrozumiałem jak bardzo ważne, jest partnerstwo. Związani jedną liną odpowiadamy jeden za drugiego, tworzymy jedność. Trzymając linę w rękach, trzymamy ludzkie życie. Lodowiec pod wpływem promieni słonecznych zaczął zmieniać swoje oblicze z zamrożonego w miarę bezpiecznego na "pole minowe" - jeden nieostrożny ruch i mógłbym wylądować w szczelinie. Kluczyliśmy, szukając bezpiecznej drogi między szczelinami, szesnaście godzin od momentu wyjścia ze schroniska wycieńczenie było coraz bardziej odczuwalne... Drogę powrotną mogę porównać do przerażającego koszmaru nocnego. W schronisku czekała na nas kolacja, jedzenie rozpływało się w obolałych ustach. Każdy kęs jadłem z namaszczeniem delektując się smakiem. Chwilo, trwaj ! Po kolacji natychmiast wziąłem kąpiel, jak najszybciej chciałem zmyć z siebie strach i zmęczenie. Cienka linia pomiędzy zwycięstwem, a przegrana, na której miałem możliwość balansować dzisiejszego dnia, nauczyła mnie, że szczyt to tylko półmetek. Zwycięstwo jest już po wszystkim w bezpiecznym miejscu, gdzie już nic mi nie grozi.

Nareszcie upragnione łóżko ! Teraz już mogę cieszyć się wygraną, emocje opadły.

Przeżywam swoje zwycięstwo w samotności, zwycięstwo nie z pokonania góry, bo to Ona pozwoliła mi stanąć na swoim szczycie, ale zwycięstwo z pokonania własnych słabości przesuwając granice wytrwałości. Pasja Gór musi być połączona z umiłowaniem życia, bo z tego w trudnych chwilach rodzi się siła do walki. Zamykam oczy w myślach powracają obrazy z dzisiaj. Czuję radość, teraz mogę oddać się w objęcia Morfeusza. Reszta grupy już śpi, czeka ich pobudki o drugiej godzinie w nocy i walka z zimnem, strachem i zmęczeniem, jak również że swoimi słabościami za upragniony szczyt. To, co dzisiaj przeżyłem ja. Niech śpią i śnią swój wymarzony sen o Dufourspitze. Pozwoli odchodzę w sen może i mi się przyśni nowa góra.[...]





 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Komentarze


THE SKY IS THE LIMIT

Krzysztof Sabaciński 

Góry

 

66393848_2537754879602295_88734189691600

© 2017 by The Krzysztof Sabaciński. Proudly created with Wix.com

bottom of page