Historię czas zacząć...ale od czego?
- Krzysztof Sabaciński

- 30 lis 2017
- 2 minut(y) czytania
Hmm... najlepiej chyba od początku. A było to tak… Za górami, za lasami żył sobie mały chłopiec o imieniu Tomasz, który marzył o wielkich przygodach... przepraszam, to nie bajka ! To prawdziwa historia, która zaczyna się pewnego pięknego sierpniowego dnia. Do schroniska Odrodzenie na przełęczy Karkonoskiej wchodzi Krasnal z młodymi krasnalami... Tomka i Magdę spotkałem przypadkiem w schronisku. Tomek zdążył już dorosnąć, ale marzenie o Kazbeku dalej tliło się w jego sercu. Każdy, kto chodzi po górach wie, że takich spotkań jest wiele. Niektóre z nich są lekcją inne błogosławieństwem. Po powrocie z Kaukazu postanowiłem, że na najbliższe wyjazdy oprócz sprawdzonych partnerów takich jak Arkadiusz Dybiec i Sebastian Agafiti nie będzie miejsca dla innych osób. W międzyczasie powstał już plan Aconcagua- Denali, po którym dostałem wiele pytań i próśb o możliwość dołączenia do naszego teamu. Ze względu na złożoność i delikatność problemu nie będę się rozpisywał. Napiszę, tylko że zmuszony byłem odmawiać. Paulo Coelho, napisał „Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu". Zastanawiam się, jak bardzo gorąco Tomek marzył o Kazbeku ? Jak bardzo pragnął ? Że cały wszechświat sprawił że nasze drogi skrzyżowały się w Karkonoszach. W życiu spotyka się ludzi w jakimś celu, mimo tego jak pisałem wyżej, odmawiałem innym wzięcia udziału w wyprawie, ale tym razem, widząc zaangażowanie i determinację Tomka, postanowiłem zrobić wyjątek. Witaj Tomek na pokładzie ! Czeka nas dużo pracy, ale nagrodą jest radość życia. Historia ta nie powstałaby, gdyby nie Estera i Lukas, z którymi przemierzałem Karkonosze. Dzięki Arkowi, który pragnie powrócić na Kazbek i Twojemu prywatnemu Aniołowi Magdzie. Dodam jeszcze, że Darek i Dorota również mają w tym udział. Uwielbiam bajki z heppendem… a to dopiero początek.









Komentarze